English
Ukraiski
Slowacki

Wspomnienia z pierwszej edycji festiwalu

Natchnieni.

Dokonało się. W piątek i sobotę na przełomie lipca i sierpnia w Cisnej odbył się festiwal „Natchnieni Bieszczadem”. Jak to jednak jest z takiego typu przedsięwzięciami – wszystko zaczęło się dużo wcześniej i wymagało ogromnego wkładu ludzi zainteresowanych rozwojem naszego regionu, za co serdecznie dziękujemy sponsorom a szczególnie Ireneuszowi Heczko oraz Tomkowi Budkiewiczowi,  jak i członkom naszego Stowarzyszenia oraz szerokiemu gronu wolontariuszy, którzy nie szczędzili trudu, aby nasz festiwal mógł się odbyć.

Dla nas organizatorów symbolicznym momentem rozpoczęcia festiwalu był czwartkowy wieczór, gdy przy obecności ludzi szczególnie zaangażowanych w festiwal podniesione zostały trzy państwowe flagi niosące w sobie idee miłości do Bieszczad jednoczącą sąsiadujące ze sobą społeczności. Jednocześnie wniesienie na maszt Polskiej, Słowackiej i Ukraińskiej flagi miało wskazywać na kierunek dalszego rozwoju „Natchnionych Bieszczadem” jako festiwalu multikulturowego, gdzie nie tylko polscy, lecz również ukraińscy i słowaccy artyści będą mogli przedstawić  swą twórczość wiążącą się z Bieszczadami.

Kremenalos

Kremenalos

Piątek

Wszystko rozpoczęło się od kilku słów wstępu wygłoszonych przez prowadzących Ryszarda „Burego” Denisiuka i Agnieszki Wieleba – Maślany.

Prowadzący

Następnie zadbaliśmy o naszych najmłodszych gości, dla których odbyło się przedstawienie teatralne prezentujące klasykę polskiej poezji dziecięcej, połączone z warsztatami plastycznymi.

dzieci

Gdy oddaliśmy tym samym cesarzowi co cesarskie, nadszedł czas na wolną scenę, gdzie zaprezentowały się jeszcze nie tak znane, acz ciekawe zespoły wyselekcjonowane z tych, którzy zgłosili chęć zaprezentowania swej twórczości na „Natchnionych Bieszczadem”.  Charyzma występujących, ich zapał oraz energia w ten upalny lipcowy dzień  zaczęły ściągać z terenu Cisnej coraz to nowych gości, którzy mogli wysłuchać  rockowej aranżacji poezji w wykonaniu niesamowitej grupy z Dynowa Bocca Della verita

goście

Gdy wybiła 17:30 nastał czas rozpoczęcia koncertowej części „Natchnionych” od wysokiego C rozpoczęła bieszczadzka Kapela na Dobry Dzień prezentując klasykę polskiej i ukraińskiej piosenki ludowej w bluesowo rockowej aranżacji.  Początek zaiste wyborny, lecz dopiero początek . W klimatach ludowych tekstów mieliśmy już pozostać do końca tego dnia, lecz drugi z kolei zespół, Tołhaje, swymi oryginalnymi brzmieniami z pogranicza muzyki folkowej i onirycznych surrealistycznych dźwięków przeniósł wszystkich w świat snów, jakie mogą się przyśnić tylko w bieszczadzką księżycową noc.

Z rozmarzenia wyrwały nas do tańca pełne energii utwory kapeli Drewutnia prezentującej nie tylko wspaniały kunszt muzyczny, lecz również szeroką gamę nierzadko już zapomnianych instrumentów ludowych, za pomocą których pokazali wszystkim, że to, co stare, może nieść  w sobie ogromny energetyczny potencjał.

drewutnia

Tu rozpoczęły się tańce i zabawa na całego i gdy koncert dobiegł końca  wszyscy ledwo już stali na nogach myśląc tylko o zimnym piwie by uzupełnić płyny i nabrać sił do ostatniej atrakcji tej nocy, czyli zabawy z zespołem Siklawa .Energia tej muzyki spod znaku tatra folk, znanej już w Cisnej z niedawnego koncertu, i tym razem porwała wszystkich do dalszej zabawy a piękne i pełne energii wokalistki śpiewające w gwarze góralskiej zauroczyły chyba każdego mężczyznę pod sceną tak, iż zapragnął być tym Janickiem, o poszukiwaniach którego śpiewały w jednej ze swych piosenek. Pomimo lipcowego nocnego chłodu będącego w Bieszczadach zapowiedzią wspaniałej pogody na dzień następny wszyscy bez wyjątku szaleli w rytmie hipnotyzujących śpiewów i rytmicznej muzyce zespołu spod Tatr.

Siklawa

Siklawa2

Tak oto pierwszy dzień dobiegł końca, lecz wspomnienie z tej zabawy zostaną z nami na długo.

Sobota

Sobota zgodnie z przewidywaniami okazała się kolejnym upalnym dniem tych wakacji. Już od wczesnego rana po ulicach Cisnej roznosiła się muzyka będąca przypomnieniem piątkowych koncertów. Ogródek gastronomiczny od południa przyjmował swoich gości serwując doskonałe jedzenie i zimne piwko, o czym nieraz wspominał Ryszard Denisiuk zwany Burym.

Tyskie

Odpowiednio przygotowana widownia przyjęła pierwszych wykonawców reprezentujących w tym roku wolną bieszczadzką scenę. Tym razem swe umiejętności zaprezentowały dwa zespoły i, jak to jest w takich przypadkach, nie zawsze o zbliżonym poziomie i kunszcie. Zespół Po Prostu z Przemyśla zaskoczył nas podobnie jak widownię czas jednak zgodnie ze swą właściwością płynie i koncert  wreszcie zakończył się. Kolejna grupa, który wkroczyła na scenę był zespół Restauracja, który swymi bluesowym i funkującymi brzmieniami podniósł poprzeczkę dla kolejnych wykonawców. Teraz mogliśmy rozpocząć prawdziwe poetyckie bieszczadowanie.

Jak doskonale wiadomo, Bieszczady nigdy nie wyzwolą się z objęć poezji, która widocznie w tym miejscy odnalazła doskonałą enklawę, aby łączyć się z gitarą przy ogniskowym śpiewie. Doskonale również wiadomo, że nikt tak nie opowiadał o miejscach gdzie poezja jest tak naturalna, jak piętrzące się góry, jak Edward Stachura. Aby uczcić jego pamięć w 30 rocznicę jego śmierci, nie mogło zabraknąć jego poezji, jego opowieści , wreszcie jego ducha. Patron sobotniej części festiwalu przemówił do nas głosem i kunsztem Marka  Gałązki, który w kameralnym koncercie na gitarę i saksofon po raz kolejny utwierdził nas w przekonaniu, że takie postacie jak Edek Stachura nie mogą być zapomniane.

Aby poezji stało się zadość, nie mogło zabraknąć jej przedstawicieli z obszaru Bieszczadów. W ramach promocji antologii poezji bieszczadzkiej „Natchnieni Bieszczadem”  swą twórczość przestawili poeci, których wiersze zostały zamieszczone w zbiorku. Nie zabrakło również rdzennie ciśniańskiego smaczku, jakim było odczytanie przez Rafała Dominika jednego z opowiadań zamieszczonych w książce jego autorstwa. Historia z „Bieszczadzkich opowieści Siekierezady” jedynie wzmogła apetyty tak na jadło, jak i na muzykę, a my nie mogliśmy naszych gości głodzić.

Niestety festiwale mają to do siebie, że nie wszystko,  co zostało zaplanowane, planu się trzyma. Po godzinnej walce z materią martwą czyli sceną udało nam się wreszcie rozpocząć kolejną cześć naszego festiwalu, czyli występ Agaty Rymarowicz i Marka Kroka z Zespołem. Pełne piękna i melancholii przeplatanej z energiczną nutą piosenki poetycko-regionalne oczarowały widownię bez względu na wiek czy płeć. Artyści z serca Bieszczad pokazali co to znaczy rozumieć kochać i opowiadać Bieszczady na scenie i należy przyznać z czystym sercem:  ta opowieść się podobała.

Agata i Wojciech

Gdy jest się tak wysoko, strach spojrzeć w dół. Tym razem nikt jednak nie musiał tego robić. Po wspaniałym koncercie Agaty i Marka na scenę wkroczyła egzotyczna formacja Max Klemzer Band. Z zapowiedzi muzyków mogliśmy dowiedzieć się, że grający jazzujący żydowski folk muzycy otwierają się na wszelkie możliwe gatunki muzyki etnicznej, nie zatrzymując się tylko na brzmieniach, lecz również na instrumentach – i mówili prawdę. Przestawiając całą gamę niezwykle egzotycznych czasami instrumentów artyści wlali w serca widowni ducha kulturowego ekumenizmu z najwyższej jakościowo półki. Dopiero po trzecim bisie i owacjach na stojąco zespół mógł bezpiecznie opuścić naszą scenę.

Max Klezmer Band

Na koniec w Festiwalu „Natchnieni Bieszczadem” pojawił się Piotr Bukartyk. Kameralny koncert na dwie gitary rozbawił najbardziej wytrwałych z naszych  gości wsłuchujących się w nierzadko ironiczne, acz zawsze humorystyczne i zdystansowane teksty twórcy.

Tak oto festiwalowa sobota dobiegła końca, a my wreszcie mogliśmy odetchnąć z ulgą. Jak się okazało, festiwal tak pod względem artystycznym, jak organizacyjnym był niezwykle udany. Wrażenia, jakie dostarczyli nam muzycy, pozostaną niezapominane i za to w tym miejscu dziękujemy im z całego serca. Dziękujemy również naszym nieocenionym sponsorom, tak tym wielkim, jak i tym skromnym, dla których tak nasz region jak nasza idea są godnymi uwagi.

W tym miejscu nie pozostaje nic innego, jak zaprosić wszystkich zainteresowanych do Cisnej w przyszłym roku. Mocniejsi w doświadczenie jesteśmy przekonani, że za rok Festiwal będzie wydarzeniem, które na stałe stanie się istotnym elementem kulturalnego gwiazdozbioru Bieszczad, a swym wpływem będzie kształtował kierunek rozwoju naszego regionu.

Sorry, comments for this entry are closed at this time.